Patodeweloperka: 12 metrów z aneksem, formalnie „lokal usługowy”. Razem chce definicji, które zamkną furtki

Prawo mówi, że mieszkanie ma mieć co najmniej 25 m² — więc deweloperzy sprzedają 12-metrowe „lokale inwestycyjne”, które mieszkaniami są tylko w praktyce, nie w papierach. Razem chce twardych definicji prawnych i standardów, po których substandardowych mieszkań nie da się już budować.

Gęsta zabudowa nowego osiedla deweloperskiego w Warszawie — bloki, ogrodzenia i parkingi przy ulicy Dziatwy

Dwanaście metrów kwadratowych z aneksem kuchennym i łazienką, w ogłoszeniu „apartament inwestycyjny", w akcie notarialnym — lokal usługowy. Pokój, którego jedyne okno wychodzi na ścianę sąsiedniego bloku kilka metrów dalej. „Podwórko" będące betonową płytą nad halą garażową, na której latem nie da się usiedzieć. Każdy z tych przypadków jest zgodny z przepisami — i właśnie to jest problem. Patodeweloperka żyje z luk w prawie: tam, gdzie brakuje definicji, każdy standard można obejść.

25 m² na papierze, 12 m² w rzeczywistości

Formalny standard istnieje od dawna. Rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki, przesądza w § 94, że mieszkanie ma mieć powierzchnię użytkową nie mniejszą niż 25 m². Tyle że ten przepis dotyczy wyłącznie mieszkań. Wystarczyło nazwać to samo pomieszczenie lokalem usługowym, dla którego przez lata żadne minimum powierzchni nie obowiązywało — i można było legalnie sprzedawać „lokale inwestycyjne" o powierzchni kilkunastu metrów, z kuchnią i prysznicem, w budynkach stawianych po kilkaset takich klitek. Analitycy Biura Analiz Sejmowych opisali ten mechanizm wprost: mikrolokale funkcjonują jak mieszkania, choć prawnie mieszkaniami nie są — a ich mieszkańców nie chroni żaden standard nasłonecznienia, wentylacji czy metrażu.

Rynek konsekwentnie schodzi z metrażem w dół. Według GUS przeciętne mieszkanie oddane do użytku w 2024 r. miało 89,1 m², ale w budownictwie wielorodzinnym — tym, które kupuje się w miastach — już tylko 51,5 m².

Skala samych mikrolokali „usługowych" jest trudna do policzenia właśnie dlatego, że nie figurują w statystykach jako mieszkania — szacunki branżowe i opisy inwestycji (np. budynki ze 129 mikrolokalami po 16–30 m²) pochodzą z doniesień medialnych i raportów rynkowych, to dane poglądowe.

Dlaczego ta luka się opłaca

Ekonomia jest bezwzględna: cena za metr kwadratowy rośnie, im mniejszy lokal. Skoro nabywców stać na coraz mniej metrów, najbardziej dochodowe jest cięcie budynku na jak najdrobniejsze kawałki — a jedyną barierą było owo 25 m² z rozporządzenia. Obejście barier tkwiących w rozporządzeniu okazało się proste, bo ustawy nie definiują precyzyjnie, czym jest mieszkanie, a czym lokal użytkowy pełniący funkcję mieszkalną. Deweloper sprzedaje więc „lokal inwestycyjny pod wynajem", notariusz podpisuje, nadzór budowlany nie ma podstaw do interwencji. Koszty tej kreatywności ponosi ktoś, kto w 12 metrach po prostu mieszka.

Co zmienił rząd — i które furtki zostały

Od 1 sierpnia 2024 r. obowiązuje nowelizacja warunków technicznych (Dz.U. 2023 poz. 2442), opisywana jako pakiet przepisów antypatodeweloperskich — to działanie rządu, nie postulat Razem. Nowe zasady: lokal użytkowy w nowym budynku również musi mieć co najmniej 25 m², blok powyżej czterech kondygnacji musi stać co najmniej 5 m od granicy działki, doszły wymogi dla placów zabaw i terenów biologicznie czynnych.

Kierunek dobry, ale w przepisach zostały szczeliny:

  • Wyjątek dla parteru — lokal użytkowy mniejszy niż 25 m² nadal jest legalny na pierwszej lub drugiej kondygnacji, jeśli ma wejście bezpośrednio z zewnątrz.
  • Stare wnioski, stare zasady — wejście w życie przesunięto z 1 kwietnia na 1 sierpnia 2024 r., a inwestycje, dla których wnioski złożono przed tą datą, realizowane są według dawnych przepisów — substandardowe projekty będą więc oddawane jeszcze latami.
  • Wszystko w rozporządzeniu — kluczowe pojęcia wciąż nie mają definicji ustawowych, a rozporządzenie kolejny minister może zliberalizować jednym podpisem. Dopóki prawo nie mówi jasno, czym jest mieszkanie, znajdzie się prawnik, który wymyśli, jak nim nie być.

Co proponuje Razem

Skończymy z patodeweloperką. Wzmocnimy regulacje, aby wyeliminować możliwość realizacji substandardowych mieszkań. Wprowadzimy odpowiednie definicje prawne, których brak umożliwia deweloperom obchodzenie przepisów.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Prawo do mieszkania”, partiarazem.pl
  • Twarde definicje prawne — koniec z sytuacją, w której o tym, czy klitka jest mieszkaniem, decyduje nazwa w akcie notarialnym.
  • Wzmocnione regulacje eliminujące możliwość budowy substandardowych mieszkań — zamknięte furtki zamiast gonienia kolejnych obejść.
  • W parze idzie punkt o ładzie przestrzennym z tego samego rozdziału programu: obowiązkowe standardy urbanistyczne dla wszystkich inwestycji — żeby razem z metrażem pilnować także tego, co między budynkami.

Standard mieszkania i standard umowy to dwa filary tej samej ochrony: pierwszy gwarantuje, że lokal nadaje się do życia, drugi — że da się w nim mieszkać bez strachu o podwyżkę z dnia na dzień. O tym drugim piszemy tu: Uczciwa umowa najmu: jasne zasady, kaucja i limit podwyżek.

Wzorzec standardu najlepiej ustanawia budownictwo publiczne — dobrze zaplanowane, zielone osiedla z pełną infrastrukturą społeczną, budowane za 1% PKB rocznie: Mieszkanie prawem, nie towarem — 1% PKB na mieszkania.

Ekonomia cięcia metrażu ma jeszcze drugie dno: im mniejszy lokal, tym wyższa cena za metr — i tym łatwiej sprzedać go nie mieszkańcowi, lecz inwestorowi. Jak opodatkować traktowanie mieszkań jak lokaty kapitału, piszemy w siostrzanym serwisie: Podatek od trzeciego mieszkania — koniec „betonowego złota”.

Źródła i dalsza lektura