Mieszkanie prawem, nie towarem: 1% PKB na mieszkania na wynajem

Polska ma jeden z najwyższych wskaźników przeludnienia mieszkań w UE, a budujemy głównie pod sprzedaż i kredyt. Razem chce co roku przeznaczać 1% PKB z budżetu na publiczne mieszkania na wynajem.

Nowoczesny kompleks bloków mieszkalnych — publiczne budownictwo mieszkaniowe na wynajem

Polacy nie mają gdzie mieszkać taniej, choć mieszkań formalnie przybywa. Problem w tym, że buduje się je głównie pod sprzedaż i pod kredyt, a nie pod realne potrzeby. Efekt widać w danych: Polska ma jeden z najwyższych w Unii wskaźników przeludnienia mieszkań — 33,7% w 2024 r., przy średniej UE 16,9% — i jedną z najniższych w całej Wspólnocie liczb izb na osobę (ok. 1,1–1,2 wobec średniej UE ok. 1,7). Razem proponuje proste odwrócenie logiki: publiczny program budowy mieszkań na wynajem, finansowany co roku kwotą 1% PKB z budżetu państwa.

Skala problemu: ciasno jak nigdzie w UE

Przeludnienie to nie abstrakcja — to dorosłe dzieci mieszkające z rodzicami, rodziny w jednym pokoju, brak miejsca do nauki i pracy.

Wskaźnik (2024)PolskaŚrednia UE
Wskaźnik przeludnienia mieszkań33,7%16,9%
Liczba izb na osobęok. 1,1–1,2 (jedna z najniższych w UE)ok. 1,7
Dane Eurostat (EU-SILC) za 2024 r. — wskaźnik przeludnienia liczony dla całej populacji (uwaga: figura „dla obywateli/nationals" za 2023 r. wynosiła 31,5% i nie należy jej mylić z tą serią). Polska jest w czołówce krajów UE o najwyższym przeludnieniu. Pełne odnośniki na końcu.

Dlaczego rynek tego nie rozwiąże sam

Deweloper buduje tam i to, na czym zarobi — czyli mieszkania na sprzedaż, najczęściej na kredyt. Dopłaty do kredytów podbijają popyt, a za nim ceny, więc publiczne pieniądze trafiają de facto do banków i deweloperów, a nie do lokatorów. Brakuje taniego, stabilnego najmu, którego rynek komercyjny nie dostarczy, bo nie taki jest jego cel.

Dlatego potrzebny jest zasób publiczny: mieszkania budowane za publiczne pieniądze i pozostające w rękach publicznych — bez prywatyzacji, która raz po raz wyprzedaje wspólny majątek.

Ile to jest 1% PKB

To nie jest symboliczna kwota — to stały, przewidywalny strumień na budowę.

Przy PKB Polski rzędu ok. 3,6 bln zł 1% PKB to ok. 35–36 mld zł rocznie. To szacunek poglądowy (skaluje się z PKB), pokazujący rząd wielkości programu, a nie pozycję budżetową.

Dla porównania skali ambicji: pierwszy program mieszkaniowy Razem z 2015 r. mówił o zwiększeniu wydatków na budownictwo z 1 mld zł do 10 mld zł rocznie (0,6% ówczesnego budżetu). Dzisiejszy postulat — 1% PKB co roku — to w ujęciu nominalnym ponad trzykrotnie większa kwota i na trwałe wpisana w budżet (z zastrzeżeniem, że 2015 r. mierzono udziałem w budżecie, a dziś w PKB — to różne podstawy, więc kwot nie zestawiamy wprost).

Co proponuje Razem

Przeznaczymy z budżetu centralnego 1% PKB na program budowy mieszkań na wynajem przez samorządy oraz spółdzielnie lokatorskie. Skończymy z prywatyzacją mieszkań komunalnych i społecznych — to, co zbudowane za publiczne środki, pozostanie w zasobie publicznym.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Prawo do mieszkania”, partiarazem.pl
  • 1% PKB rocznie z budżetu centralnego na budowę mieszkań na wynajem przez samorządy i spółdzielnie lokatorskie.
  • Koniec prywatyzacji mieszkań komunalnych i społecznych — zasób publiczny zostaje publiczny.
  • Mieszkania na dobrze zaplanowanych, zielonych osiedlach z pełną infrastrukturą społeczną i dostępnym transportem publicznym.
  • W planach zagospodarowania — gwarantowany minimalny udział mieszkań społecznych.

A skąd budżet weźmie te pieniądze i jak je rozliczyć ze spekulantami? O podatkach mieszkaniowych piszemy tutaj: Podatek od trzeciego mieszkania i od pustostanów.

Cały mechanizm po stronie finansów publicznych — skąd realnie wziąć 1% PKB bez podnoszenia podatków pracującym — rozpisujemy w siostrzanym serwisie: Kto naprawdę dźwiga ciężar podatków.

Źródła i dalsza lektura